Kto by pomyślał, że toalety mogą nas tak połączyć?

Mimo kapryśnej aury, ponad 40 niestrudzonych łodzianek i łodzian wyruszyło wczoraj z nami w fascynującą podróż śladami nieistniejących toalet publicznych ![]()
![]()
![]()
Nasz nietypowy spacer rozpoczął się pod czujnym okiem łódzkiego Jednorożca, a zakończył w Parku Reymonta, symbolicznie przy nieczynnej toalecie (na szczęście obok czekał na nas mobilny wybawiciel!). Podczas tej niecodziennej wędrówki odkrywaliśmy historię naszego miasta z zupełnie nowej, zaskakującej perspektywy. Okazuje się, że losy miejskich szaletów nierozerwalnie są związane z rozwojem Łodzi, jej kulturą i codziennym życiem mieszkańców. Było nie tylko pouczająco, ale i momentami zabawnie!
Ogromne podziękowania kierujemy do niestrudzonej przewodniczki, Just Lodz Justyna Tomaszewska, za jej pasję, wiedzę i za to, że potrafiła z taką lekkością opowiadać o sprawach, o których na co dzień raczej nie myślimy! To dzięki niej spojrzeliśmy na Łódź z zupełnie innej strony.
To nie koniec toaletowych atrakcji – czekają kolejne!





