Odwiedzasz stronę urzędu, aby sprawdzić rozkład jazdy, załatwić sprawę w MOPS-ie albo przejrzeć uchwały Rady Miasta. Wyświetla się okienko z pytaniem o zgodę na ciasteczka (cookies). Zanim zdążysz w cokolwiek kliknąć – a nawet jeśli klikniesz „NIE” – Twoje dane już trafiają do gigantów reklamowych, takich jak Google czy Meta.
Społeczny audyt techniczny przyniósł zatrważające wnioski: miejskie serwisy w Łodzi oraz Karta Łodzianina zamiast chronić nasze dane, oddają je prywatnym firmom reklamowym.
Urzędnicy powinni dbać o nasze bezpieczeństwo. Zamiast tego pozwolili, aby miejska infrastruktura zarabiała na profilowaniu mieszkańców. Jak do tego doszło, co to oznacza dla zwykłego Kowalskiego i jakie niesie konsekwencje?
KARTA ŁODZIANINA I PORTAL LODZ.PL
Gdy wyrabiasz Kartę Łodzianina, podajesz swoje dane: wiek, płeć, adres zamieszkania, a nawet informacje o zdrowiu i zainteresowaniach. Miasto i współpracująca z nim Łódzka Organizacja Turystyczna (ŁOT) stworzyły markę Łódź Media Group. Baza ponad 350 000 użytkowników Karty oraz ruch z portalu lodz.pl (8 milionów odsłon miesięcznie) zostały zamienione w cyfrowy produkt reklamowy. Wykorzystano dane zebrane do celów publicznych, aby sprzedawać precyzyjnie celowane reklamy i SMS-y.
Zwykły mieszkaniec staje się celem agresywnego marketingu. Twoje dane (gdzie mieszkasz, czym się interesujesz, jak żyjesz) pozwalają wysyłać Ci spersonalizowane reklamy, np. od deweloperów. Nawet jeśli przestaniesz używać Karty Łodzianina, Twoje dane mogą być przechowywane w nieskończoność, a na Twój telefon nadal będą przychodzić niechciane wiadomości.
To złamanie podstawowych zasad RODO (m.in. zasady ograniczenia celu). Prywatność obywatela została przehandlowana za zyski z reklam. Mieszkańcy stracili kontrolę nad tym, kto i w jakim celu przetwarza ich dane osobowe.


sceen ze strony Łódź Media Group: https://media.lodz.pl/
ŚLEDZENIE W BIULETYNIE INFORMACJI PUBLICZNEJ (BIP)
BIP to nie jest zwykły portal komercyjny – to urzędowy publikator, gdzie sprawdzamy podatki, przetargi czy majątki urzędników. Mamy do tego święte, konstytucyjne prawo. Tymczasem łódzki BIP przez lata używał przestarzałego kodu (z lat 2014–2016), który nie blokował skryptów śledzących. Co więcej, system wysyłał do serwerów Google fałszywą informację (GRANTED), że użytkownik zgodził się na śledzenie – zanim w ogóle cokolwiek kliknął.
Gdy wchodzisz na BIP, system automatycznie przesyła na zewnątrz Twój adres IP, identyfikator urządzenia oraz – co najważniejsze – dokładny adres podstrony, którą czytasz. Jeśli jesteś dziennikarzem, lokalnym aktywistą czy przedsiębiorcą i sprawdzasz konkretny przetarg albo majątek radnego, prywatne firmy technologiczne dokładnie wiedzą, czym się interesujesz.
Powstaje tzw. efekt mrożący. Obywatel, który wie, że jego ruch w urzędowym serwisie jest śledzony, może bać się patrzeć władzy na ręce. Zamiast gwarantować wolny dostęp do informacji publicznej, miejski BIP stał się narzędziem inwigilacji.
BRAK NADZORU I UMOMY BEZ KONTROLI
W 2020 roku Miasto Łódź podpisało umowę Partnerstwa Publiczno-Prywatnego (PPP) na obsługę systemów miejskich. Urząd Miasta zagwarantował sobie w umowie prawo do regularnych kontroli i audytów bezpieczeństwa. Przez lata urzędnicy ani razu nie skontrolowali partnera prywatnego! Gdy system rozbudowywano o nowe funkcje (odpady komunalne, biletaria), nie przeprowadzono wymaganych prawem analiz ryzyka (DPIA).
Miasto stwarza iluzję, że Twoje dane są bezpieczne, bo dba o swoje wewnętrzne serwery. Jednak aplikacje i portale, z których korzystasz na co dzień, oddano prywatnym podmiotom bez żadnego nadzoru. W razie pytań czy pretensji urzędnicy odsyłają mieszkańców do „labiryntu spółek” i fundacji, zrzucając z siebie jakąkolwiek odpowiedzialność.
Władza publiczna całkowicie abdykowała ze swojej roli strażnika praw obywatelskich. Dochodzi do rażącego złamania przepisów RODO przez samorząd.
Mieszkaniec to nie towar!
Miejskie portale i usługi powinny służyć łodzianom, a nie zasilać globalne rynku reklamowe. Wykorzystywanie „pozornych banerów zgody” i cicha komercjalizacja naszych danych osobowych to złamanie zaufania, jakim obywatel obdarza swoje miasto.
Jako stowarzyszenie domagamy się natychmiastowego zaprzestania nielegalnego śledzenia na stronach miejskich, przeprowadzenia niezależnych audytów i przywrócenia pełnej ochrony prywatności wszystkim mieszkańcom Łodzi.


